Pierwsze krzyżyki mam za sobą, gdybym mogła to siedziałabym cały dzień nad tym haftem, jest po prostu cudowny. To chyba pierwszy haft, który tak mnie wciągnął. Wiadomo, że na początku zawsze jest najlepiej: przygotowania, zakupy itp. ale w tym przypadku jest inaczej. Obraz ten znalazłam u
Penelopis, zakochałam się i postanowiłam, ze też chcę mieć taki sam. Po dwóch dniach haftu praca wygląda tak:

Zbliżenie:

i jeszcze bliżej:

Pan listonosz zgodnie z planem był w poniedziałek, niestety bardzo późnym popołudniem ale lepiej tak niż wcale. Paczuszka z 35 motkami muliny dojechała zgodnie z zamówieniem, więc wieczorem postawiłam pierwsze krzyżyki. Dzisiaj działam dalej, poczekam tylko aż mój synuś uda się na pierwszą drzemkę :)))